16 grudnia 2025
Czy potrafisz być z drugim człowiekiem naprawdę – bez pośpiechu i rozproszeń?
Coraz częściej mam wrażenie, że prawdziwe święto nie zaczyna się przy stole ani w kalendarzu.
Zaczyna się w chwili, gdy odkładam wszystko inne i decyduję się być — naprawdę.
Nie obok. Nie w biegu. Nie myślami gdzie indziej.
Obecność to coś więcej niż fizyczna bliskość.
To uważne spojrzenie, cisza, w której nie trzeba nic udowadniać, rozmowa bez sprawdzania czasu.
To moment, w którym druga osoba czuje, że jest widziana i słyszana — bez poprawek, bez oczekiwań.
W grudniu łatwo wpaść w wir przygotowań, planów i „powinności”.
A jednak właśnie wtedy obecność nabiera największej wartości.
Bo nie chodzi o to, ile zdążymy zrobić, lecz jak bardzo potrafimy być ze sobą w tym, co się wydarza.
Zauważyłem, że najważniejsze spotkania nie potrzebują wiele.
Czasem wystarczy wspólna herbata, kilka słów albo zwykłe siedzenie obok siebie.
To w takich chwilach czuję, że życie nie dzieje się „pomiędzy”, ale dokładnie tu — w tej jednej, niepowtarzalnej chwili.
Święto obecności nie trwa jeden dzień.
Może wydarzyć się wszędzie — w rozmowie, w spacerze, w milczeniu.
Za każdym razem, gdy wybieram uważność zamiast pośpiechu, tworzę przestrzeń na to, co naprawdę ważne.
„Obecność nie potrzebuje oprawy. Wystarczy, że jest prawdziwa.”









